Kobieta

Moje wyzwanie z Ewą Chodakowską

Follow my blog with Bloglovin
Z Ewą Chodakowską poznałam się stosunkowo niedawno i już od pierwszego spotkania jasno zaznaczyła, kto tu rządzi. Nie opierałam się długo, poddałam się i oddałam – prosto w jej ręce.
Czy zdziałała cuda?

Mój problem, no cóż, z wielu punktów widzenia niewielki.
Od czego by tu zacząć? Może od tego, że kocham jeść, naprawdę wszystko! Jedzenie to jedna z największych życiowych przyjemności i nie potrafię go sobie odmówić, przecież jest takie pyszne. Niestety, to właśnie przez tę słabość całe życie walczę o zgrabną sylwetkę.
Jestem osobą aktywną. Latem rolki, tenis, rower, czasem nawet sama siebie przekonam, by trochę pobiegać. Zimą, Zumba, basen, fitness, ping-pong też się liczy?

Moje wyzwanie z Ewą Chodakowską

Hmm wakacje… och tak, pofolgowałam sobie w wakacje. Trzy tygodnie we Włoszech, wypad do Hiszpanii. Makarony, pizza, paelle, kebaby, lody, wino, koktajle, na samą myśl aż ślinka cieknie. A na to wszystko jeszcze babcine domowe frykasy. I w ten oto sposób ocknęłam się we wrześniu z dodatkowymi trzema kilogramami. Żeby tylko tak szybko poszło, jak przyszło – marzenie ściętej głowy.

Fitness w nowej miejscowości, do której się przeprowadziliśmy, nie przypadł mi do gustu, na zewnątrz angielska deszczowa szaruga, więc cóż mi pozostało? Ćwiczenia w domu? Nie wierzyłam w nie nigdy, aż zaczęłam treningi z Ewą Chodakowską i miło się zaskoczyłam.
Ćwiczyłam od października do połowy grudnia 5-6 razy w tygodniu, na przemian „Skalpel”, „Turbo” i „Killer”.

Moje wyzwanie z Ewą Chodakowską

Moim głównym celem i odwiecznym problemem były, są i będą uda i pośladki, „Skalpel” walczył z nimi zawzięcie, a pierwsze zakwasy ostro dawały się we znaki. „Killer” i „Turbo”, wyciskają siódme poty, dosłownie, nadajesz się po nich tylko pod natrysk. Faworyt – zdecydowanie „Turbo”, choć nie sadzę, że także i sąsiadów, pewnie za sprawą „wyładowywania wszystkich złości w podłogę”.

Zgodnie z sugestią „przestań się ważyć, zacznij się mierzyć”, po dwóch i pół miesiąca zgubiłam 5 centymetrów w boczkach, a przy okazji jeszcze 4 kilo. Wbijając sobie w głowę jak mantrę słowa, że wszystko zaczyna się w kuchni, zmieniłam swoje żywieniowe przyzwyczajenia. Pięć posiłków dziennie w regularnych odstępach plus wycisk na macie, to mój przepis na sukces.

Dziś, ćwiczę trzy razy w tygodniu i weszło mi to już chyba w nawyk, przynajmniej mam taką nadzieję. Niestety szybko się nudzę, więc co jakiś czas zmieniam ćwiczenia. Teraz na topie jest „15 minutowy trening na płaski brzuch” w połączeniu z „wewnętrznymi partiami ud”, no i „brazylijskimi pośladkami”, bo któż o nich nie marzy.

Moje wyzwanie z Ewą Chodakowską

Najważniejsza jest motywacja i determinacja. Masz to? Nie czekaj do jutra, zacznij już dziś i podziel się tu z nami swoimi osiągnięciami i pamiętaj, każdy stracony kilogram jest na wagę złota.
Mój narzeczony zawsze się podśmiechuje, kiedy mówię, że przytyłam kilogram czy dwa, dla niego to nic, a dla mnie to po torebce cukru uporczywie dyndającej przy każdej z moich nóg. Dlaczego cukru? Bo moją najsłodszą pokusą są właśnie słodycze.

Jakie są Twoje sposoby na zachowanie pięknej i zdrowej sylwetki? Nie masz sprawdzonej metody? Idzie lato, może warto przygotować się do niego z Ewą Chodakowską? Zapraszam na jej stronę na Facebooku, tam znajdziesz więcej inspiracji. Szukasz czegoś innego? Może Zumba, to coś dla Ciebie, w połączeniu z detoksem da niesamowite rezultaty.
Przeszłaś przemianę? Pochwal się, opowiedz nam o niej! Nikt nie wie lepiej od nas, kobiet, jak wiele wyrzeczeń i ciężkiej pracy trzeba, by stracić ten zbędny kilogram.

Przeczytaj Również

6 komentarzy

  • Reply
    Nat
    25 lutego 2016 at 13:32

    Hmyyy… 🙂 Pamiętam, och pamiętam, kiedy to śmiałyśmy się razem z naszej młodszej siostrzyczki Ew i jej cudownej, pysznej owsianki, którą serwowała 3 razy dziennie 😛
    Dzisiaj wszystkie 3 szalejemy na punkcie zdrowego odżywiania (choć ja czasami popełniam małe grzeszki, bo jak tu przejść obojętnie obok poematów Haagen Dazs) , dbania o figurę.
    No to i ja rozpoczęłam swoją przygodę z Ewą Chodakowską! OMG zakwasy się już odzywają , poczekamy na efekty. Zapowiada się bardzo obiecująco.
    W połączeniu z Zumbą- która jest świetną odskocznią od codzienności, daje pokłady pozytywnej energii, zadowolenia i do tego spala miliony kalorii, musi zdziałać cuda !
    Dzisiaj Turbo ! Mam nadzieję, że jutro wstanę z łóżka 🙂

  • Reply
    KAROLINA
    25 lutego 2016 at 14:47

    Może być ciężko, znam to z autopsji 🙂 a dla Hagenów, u mnie w lodówce miejsce zawsze się znajdzie 🙂 Najgorsze, że na lody smak przychodzi zawsze wieczorem heh

  • Reply
    Poniedziałkowe wyzwanie - oczyszczanie. Detoks i odchudzanie -
    18 marca 2016 at 17:18

    […] Nie dość, że pomożemy naszemu organizmowi pozbyć się zalegających toksyn, oczyścimy jelita, to może w łatwy sposób uda nam się zrzucić trochę nagromadzonego przez zimę tłuszczyku?(Chcesz by było „trudniej”? Co powiesz na wyzwanie z Ewą Chodakowską?) […]

  • Reply
    Nasza wielka włoska przygoda. Włochy od podszewki
    7 kwietnia 2016 at 17:20

    […] Kuchnia włoska to jedna z najpopularniejszych na świecie i także obecna w wielu polskich domach. Przyznam szczerze, że bałam się tego wyjazdu, bo ja, jak już się pewnie zorientowałaś, kocham jeść, a włoska kuchnia to mój numer jeden! Uwielbiam wszelkie makarony, a bez pizzy obyć się nie mogę. Bałam się, że z Włoch wrócę z paroma dodatkowymi kilogramami i mimo bardzo aktywnego wypoczynku, dużo się nie pomyliłam, a później ratunku musiałam szukać w rękach Ewy Chodakowskiej. […]

  • Reply
    Relaks po babsku. Moje sposoby na wytchnienie
    24 kwietnia 2016 at 18:02

    […] relaksuje i mimo początkowego wycieńczenia, świetnie motywuje. Wyładuj złości w podłogę z Chodakowską, wytrzęś frustracje na Zumbie, zresetuj się przy worku treningowym. Po takiej aktywności na […]

  • Reply
    Poranne rytuały. Moje sposoby na udany dzień |
    12 maja 2016 at 14:08

    […] na mnie działa. Mam więcej energii do działania i czuję pewien rodzaj satysfakcji. Teraz  do ćwiczeń Ewy Chodakowskiej, dołączyłam  poranne bieganie. Jak to wygląda w moim przypadku? Godzina, trzy-cztery razy w […]

  • Dodaj komentarz