Podróże

Zakynthos. Najpopularniejszy kierunek Grecji?

Zakynthos leżący na morzu Jońskim, zaraz koło Krety, Rodos i Santorini, to bez wątpienia najpopularniejszy kierunek wakacyjny Grecji.  Czy zasługuje na to miano? Mam nadzieję, że pomogę znaleźć Ci na to odpowiedź.

Zakynthos

Na wyspę przypłynęliśmy promem z Peloponezu, wprost do portowego miasta, będącego jednocześnie stolicą Zakynthosu, o tej samej wdzięcznej nazwie. Miasteczko przyjemne, jednak szału na nas nie zrobiło. Największym jego plusem, który wspominam po dzień dzisiejszy, była degustacja najlepszej w moim życiu pizzy, która wręcz powalała smakiem.  Tak z ręką na sercu, to żadna miejscowość nie wywarła na nas wielkiego wrażenia, a zjechaliśmy wyspę wzdłuż i wszerz, oczywiście na dwóch kółkach, co było niewątpliwie wielką frajdą. Nie dość, że nie zrobiły na nas wrażenia, to wręcz niektóre, jak na przykład Laganas, skutecznie nas odstraszały komercjalnością. Nie wiem jak Wy, ale jak ja jadę do Grecji, to chcę poczuć klimat Grecji, a jak w każdej knajpie wisi szyld „English breakfast”, to mi kokardy opadają.

Zakynthos

Nie znajdziesz też tu zabytków, czy starożytnych ruin, to raczej gratka dla miłośników pięknych widoków, taplania się w wodzie i wygrzewania na plażach.
I właśnie to był cel naszej podróży. Przyjechaliśmy tu po to, żeby się pluskać, opalać i wypoczywać.
Zakynthos to krystalicznie czysta i cudownie błękitna woda, to białe, kilkusetmetrowe klify i wspaniałe plaże.

Zakynthos

Symbolu wyspy, żółwi caretta – caretta próżno nam było szukać.  W ich poszukiwaniu udaliśmy się na Gerakas Beach i Dafni Beach. Ta pierwsza nic nam nie pokazała, na drugiej dopatrzyliśmy się zaledwie paru gniazd, ale o żółwiach mogliśmy pomarzyć. Jedyne, jakie udało nam się na własne oczy zobaczyć, to te pluszowe na straganach lub wytrzeszczające oczy z kartek pocztowych. Na plaży za to zjedliśmy pyszną rybę, której cena nas z nóg zwaliła, za co obgryźliśmy jej nawet ości, a resztę dnia spędziliśmy na nurkowaniu i podziwianiu innych morskich stworzeń. Choć sama plaża nie zachwycała,  to zrekompensowała nam to bogactwem wodnej fauny.

Zakynthos

Agios Sostis, totalna egzotyka, kraby w różowych muszelkach, jeżowce i pasiaste rybki. Agios Sostis, to mała rajska wyspa, na którą z lądu prowadzi długi drewniany most. Ta plaża mnie oczarowała, jest malutka, kameralna, ale ma w sobie coś tak wyjątkowego. Wstęp jest płatny (chyba 4 euro, jak się nie mylę, w cenie jest napój), ale wejście na nią, jest warte tej ceny. To chyba moje ulubione miejsce na Zakynthosie. Ta wysepka to głaz wrzucony do wody, z jedną plażą i barem otoczony powiewającymi na wietrze białymi chustami.  To ulubione miejsce wyspiarzy na ceremonię zaślubin i wcale im się nie dziwię, bo sama dałabym się pokroić, żeby powiedzieć  w tej scenerii sakramentalne „tak”.

Zakynthos

Rejs statkiem dookoła wyspy. To moim zdaniem najlepsze, co można tu zrobić. Rejs trwał cały dzień, jest z posiłkami, napojami, no i rzecz jasna cudownymi postojami.  Udało nam się odwiedzić parę portów i plaż i Błękitne Groty Skinari, które niewątpliwie przykuwają wzrok. Zobaczyliśmy, jeszcze wyspę żółwi Marathonisi, na której niestety też ich nie namierzyliśmy i udaliśmy się do naszej największej atrakcji, jaką niewątpliwie była Zatoka Wraku.

Zakynthos

Zatoka Wraku (Navagio, Shipwreck), tak, to właśnie ta zatoka z internetowych fotografii, książkowych ilustracji, z kart pocztowych i z głównego zdjęcia tego posta. To wizytówka i punkt obowiązkowy wycieczki na Zakynthos. Na plażę, dostaniesz się tylko od strony morza, ale wart uwagi jest również niesamowity widok na nią z góry.  Wstąp tam, bo naprawdę warto, a jak ominiesz, będziesz się później gryźć, że tego nie zrobiłaś.

Zakynthos

Zakynthos objechaliśmy znacznie szybciej, niż planowaliśmy, zbyt długie leniuchowanie nie dla nas, więc postanowiliśmy wykorzystać sytuację i wskoczyć na Kefalonię. Niestety ni stąd, ni z owąd zerwała się burza i przyszedł sztorm i zmuszeni byliśmy spędzić noc w porcie. Myślisz, że to był minus tej wycieczki? Wręcz przeciwnie. Spać nie mogliśmy przez całą noc, balkon z naszego pokoju, dosłownie wisiała nad morzem, a to, co się tam działo, to był niezły film, tylko popcornu nam brakowało. Wrażenia niezapomniane.

Zakynthos

Podsumowując, na Zakynthosie zachwyca wybrzeże i tyle. Plaże są piękne, woda cudowna, niczym czerpana z Lichenia. Z wszystkich greckich miejsc, jakie zwiedziliśmy, tu najmniej odczuliśmy ten wspaniały klimat tego kraju. Było nam mało grecko, za to bardzo turystycznie, mimo że byliśmy po tak zwanym sezonie i staraliśmy się omijać spędy turystyczne. Po tym ile się naczytaliśmy i naoglądaliśmy cudownych zdjęć, mieliśmy ochotę na coś więcej, za to Kefalonia, która nie była w pakiecie, nadrobiła te straty z nawiązką.
Masz chrapkę na więcej? Zapraszam na wycieczkę po urokach i smakach Grecji, zwiedzanie Aten i wycieczkę skuterem na Peloponez.

 

Zakynthos? Tak na jeden raz, już więcej bym tam nie wróciła, ale co zobaczyłam i zwiedziłam to moje. Choć carreta carreta nie ustrzeliłam wzrokiem, to Shipwreck i Agios Sostis, na zawsze pozostanie w moich wspomnieniach, to takie moje małe Europejskie Wyspy Karaibskie.

A jakie na Tobie Zakynthos wywarł wrażenie?

Przeczytaj Również

1 Komentarz

  • Reply
    Nasza wielka włoska przygoda. Włochy od podszewki
    21 kwietnia 2016 at 15:44

    […] kulinarna legenda i jedno z najsmaczniejszych i najprostszych dań. Pizza pyszna, choć smaku tej z Zakynthosa niestety nie przebiła. Zupełnie inna niż w popularnych polskich pizzeriach. Zazwyczaj na […]

  • Dodaj komentarz