Po godzinach

Anglia od podszewki. Praca, płaca i koszty

W dobie dzisiejszej sytuacji w Polsce emigracja to normalka. Niemcy, Norwegia, Irlandia i przodująca w tym zestawieniu ostatnio Wielka Brytania, to najpopularniejsze kierunki i tym razem nie wakacyjne, a kierunki „ucieczki” z kraju. Za chlebem, za lepszym, godniejszym życiem, za pieniędzmi, a czasem, jak i w moim przypadku za miłością, to właśnie głównie nas pcha na obczyznę. Często z rozdartym sercem, zostawiamy bliskich, rodzinę, dom, przyjaciół i decydujemy się na los emigranta.
Czy wiesz, że za granicami Polski przebywa obecnie ponad dwa miliony naszych rodaków, a dla większości to właśnie Anglia stała się nowym domem?

Anglia. Wielka Brytania

Ja przyjechałam tu na chwilę, wakacyjne odwiedziny u koleżanki, tymczasem ta chwila trwa już blisko pięć lat. Chyba muszę baterie w zegarku wymienić, bo wskazówki mi stanęły. Zakochałam się, zaaklimatyzowałam i w ten oto sposób zostałam i nawet się nie spostrzegłam, kiedy ten czas zleciał.

Anglia jest pięknym krajem i dużo może zaoferować swoim przybyszom. Jak się ostatnio okazuje, zdaniem wielu anglików, zbyt wiele, ale nie mnie to tu teraz roztrząsać.

Skupmy się  jak w temacie na pracy, płacy i kosztach utrzymania.

 

PRACA

Z moich kilkuletnich doświadczeń, rozmów ze znajomymi i z obserwacji rynku pracy, śmiało mogę stwierdzić, że jest tu jej na pęczki. Dla każdego coś się znajdzie i o dziwo nawet płynne władanie językiem angielskim w wielu przypadkach, nie jest konieczne. ”Dla chcącego nic trudnego” albo jak kto woli „Polak potrafi”. Oczywiście im większa znajomość języka, tym większe możliwości, im większe kwalifikacje, tym i lepsza praca.

Z tego, co zdążyłam się też zorientować, to możesz zapomnieć tu o „pracy na czarno”. Niejednych to martwi, bo podatki, bo mniej kasy do kieszeni, ale jest spora kwota wolna od podatku, no i składki liczą Ci się oczywiście do emerytury, więc ja w tym przypadku widzę tylko plusy.

Chcesz założyć własną działalność? Jednoosobową firmę, a może chcesz mieć pracowników? Nic prostszego, w łatwy i szybki sposób to załatwisz, a koszty jej prowadzenia nie są bardzo wygórowane, w porównaniu z Polską, dużo niższe. Jako tak zwany selfemployed, czyli osoba samozatrudniona, masz trzy miesiące od dnia rozpoczęcia działalności do jej zarejestrowania, co daje Ci czas na wypróbowanie zyskowności interesu. Nie ma kosztów rejestracji, rozliczenie składa się raz do roku, a zamknięcie biznesu jest bardzo proste.

 

PŁACA

W Anglii, tak samo, jak i w Polsce funkcjonuje tak zwana płaca minimalna. Tu jednak troszkę inaczej, bo uzależniona jest od wieku, i tak:

  • Dla pracowników powyżej 21 lat wynosi 6,70£ na godzinę
  • Dla pracowników miedzy 18 a 20 rokiem życia – 5,30£ na godzinę
  • Dla pracowników w wieku 16 i 17 lat – 3,87£ na godzinę

Najmniej opłacalny sektor to handel, kasjerzy, sprzedawcy, magazynierzy – ich stawka zazwyczaj kręci się w okolicach najniższe krajowej, podobnie jak i kelnerzy i pracownicy hotelowi.  Kosmetyczki i fryzjerki też nie zarobią dużo więcej, chyba że na własnej działalności.  Bardzo dobrze prosperuje tu sektor sprzątający, a osoby trudniące się tym mogą liczyć na całkiem niezłe zarobki, od minimalnych, do nawet  12-13£ na godzinę. Budowlańcy pracują za stawki 8-15£ na godzinę, ale elektrycy, czy hydraulicy mogą zarobić już znacznie więcej. Dochodowym sektorem jest również opieka społeczna, a ogłoszeń o nianie, pomoc domową,  opiekę przy starszych i osobach chorych jest w sieci od zatrzęsienia. Najlepiej opłacane profesje według payscale.com to inżynierowie, menadżerowie, logistycy i informatycy, a do ich kieszeni za godzinę pracy wpada od 17 do 40£.

Jak widzisz, rozstrzał jest duży. Wszystko zależy od Ciebie, obszaru Twojego zamieszkania, pracodawcy, no i nie oszukujmy się od szczęścia. Na pewno jest wiele osób spoza tej ramówki, ale to tylko uśrednione dane.

Według miesięcznika „Forbs”, średnie miesięczne wynagrodzenie Polaka w Wielkiej Brytanii, przy pełnoetatowej pracy (40 godzin tygodniowo) to 1.300£, a najwięcej zarabiają mieszkańcy Londynu, ale też koszty utrzymania mają proporcjonalnie większe.

Wiesz, co jest w Anglii najlepsze? To, że kwota wolna od podatku, która w Polsce wynosi zaledwie około 3.100zł, tu jest prawie dwadzieścia razy wyższa. Wynosi 10.600£, co w przeliczeniu, po bieżącym, niestety dla mnie, słabnącym kursie, oscyluje w granicach 60.000zł.

Ale czy wszystko jest tu takie kolorowe? Przejdźmy do naszych kosztów.

 

KOSZTY

Z pracą nie jest ciężko, z płacą nienajgorzej, a jak jest z kosztami utrzymania? Na pewno różnią się od tych w Polce i o dziwo znajdą się tu i tańsze rzeczy, nawet w przeliczeniu na złotówki.

 

Koszty mieszkaniowe:

  • Czynsz – tu wszystko zależy od tego, czego szukasz, na jakim poziomie chcesz żyć, no i w jakim rejonie (podaje przybliżone koszty dla Surry/Hampshire). Raczej nie licz, że znajdziesz tu coś tańszego niż 450£ miesięcznie za małą kawalerkę, każdy dodatkowy pokój to stówka czy dwie do dorzucenia, a wynajęcie domu może skończyć się i na paru tysiącach. Tańszą alternatywą jest wynajęcie pokoju, co w Anglii jest bardzo popularne i praktykowane nie tylko przez imigrantów. Mowa tu o kwocie od około 150 do 350£ miesięcznie za osobę, w ramach bonusu, zazwyczaj opłaty są już w cenie. Musisz jednak wziąć pod uwagę mieszkanie z obcymi ludźmi i dzielenie z nimi kuchni, czy łazienki.
  • Council Tax – podatek lokalny od nieruchomości, przeznaczony na sfinansowanie usług lokalnych, takich jak służby policyjne, czy wywóz śmieci. Obowiązkowy, zarówno w przypadku własności, jak i wynajmu nieruchomości. Jego wartość uwarunkowana i wyliczana jest na podstawie wyceny danej nieruchomości. W naszym przypadku to ok 130£ miesięcznie i zaznaczę, że nie jest to najwyższa wartość.
  • Media – prąd, woda, kanaliza, gaz. Tu, to już bardzo indywidualna sprawa. W naszym przypadku (na dwie osoby) prąd to ok 40£, woda i kanaliza to wydatek ok 25£ miesięcznie.
  • TV Licensing – Nie chcesz telewizji, nie szkodzi. Wystarczy, że masz telefon z Internetem i musisz płacić. Kolejna obowiązkowa opłata, rocznie ok 145£.
  • Internet stacjonarny – płacisz za linię, jak i za abonament. Za linię płacimy ok 16£ miesięcznie, a abonament to już każdy wybiera co mu potrzeba, w naszym wypadku to kolejne 14£.

 

Koszty samochodowe:

  • Road Tax – podatek drogowy, opłacany na każdy pojazd poruszający się po drodze.
  1. Wysokość podatku zależy od emisji dwutlenku węgla dla aut zarejestrowanych po 1 marca 2001 roku i w stawce rocznej waha się między 20 a 490£.
  2. W przypadku rejestracji przed 1 marca 2001 roku, o stawce decyduje pojemność silnika i mieści się w przedziale od 140 do 225£.
  3. Trzecia klasyfikacja dotyczy nowych samochodów, rejestrowanych po raz pierwszy, a ich koszt mieści się od zera do kwoty 1.065£ rocznie.

Znacznie bardziej opłacają się dwa kółka, a za nasz motocykl zapłacimy między 17 a 78£ rocznie.

  • OC – ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. I tu inaczej niż w Polsce, ubezpieczeniu podlega kierowca, nie samochód. W związku z powyższym chcąc prowadzić dane auto, musisz być osobiście na nie ubezpieczony lub zostać wpisanym do polisy ubezpieczeniowej właściciela pojazdu. Nie powiem, komplikuje to trochę życie. Jego wartość uzależniona jest od tak wielu czynników, że trudno tu podać jakiekolwiek ramy cenowe, średnio możesz się spodziewać wydatku między 600 a 1200£ rocznie.
  • Wymiana prawa jazdy na brytyjskie – to koszt ok 55£.

 

Koszty wyżywienia, chemii, kosmetyków, ubrań i używek.

To jest to, co mnie zawsze szokuje, kiedy jadę do Polski. Przy angielskich zarobkach, odzież i żywność jest na tym samym poziomie, a kosmetyki i chemia często dużo tańsza. Używam balsamów, żeli do kąpieli czy proszków do prania, których cena po przeliczeniu jest dwa razy niższa niż w Polsce. Cóż za absurd. Znane sieciówki H&M, Zara czy New Look, mają te same ceny na rynek polski, co angielski.

Jaki z tego wniosek płynie? Prosty! Przy angielskiej pensji jesteś w stanie dużo więcej kupić.

Tu zarabiając powiedzmy 10£ na godzinę kupisz:

  • 22 rogale z czekoladą (ich cena to 0,45£ za sztukę)
  • 5 bukietów tulipanów (po 8 sztuk w każdym)
  • 9,7 litra paliwa (cena za litr to obecnie 1,03£)
  • 10 płynów do kąpieli Nivea 250ml, 10 szamponów Dove 250ml, czy 10 past do zębów Colgate
  • 13 baniek mleka (po 2,5 litra każda), czy
  • 4 pudełka uwielbianych przeze mnie lodów Häagen Dazs, których cena w Polsce przekracza 25 zł.

Wymieniać naprawdę mogłabym długo.

Są i rzeczy droższe, zaliczyć do nich na pewno można alkohol i papierosy, co akurat mnie osobiście specjalnie nie martwi, bo papierosów nie palę, a alkohol spożywam degustacyjnie. I tak za paczkę Marlboro zapłacimy  9,40£, a za Tyskie, które również na angielskich regałach gości, ok 2£ (ok 11zł), tańszą alternatywą są angielskie piwa, a za czteropak zapłacisz 4-5£. Ceny droższe niż w Polsce spotkasz także w restauracjach, czy kinie, gdzie za bilet przyjdzie Ci zapłacić 12£ za osobę. Wszelkiego typu „wyjścia” i rozrywki są droższe, ale tylko ,gdy będziesz je przeliczać na złotówki, w porównaniu z zarobkami plasują się mniej więcej na tym samym poziomie, co w Polsce.

 

To są realia życia w Anglii. Pracy nie brakuje, płaca godna, koszty utrzymania adekwatne do zarobków, a wydatki  codzienne znacznie niższe. I jak tu chcieć wracać do kraju?  Nie dziwi mnie, że niektórzy wcale tego nie planują. Jeżeli nie tęsknią za „domem”, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tu zostać i zapuścić korzenie, dla mnie jednak co dom, to dom, a mój dom jest w Polsce. Anglia nie skradła mojego serca i raczej się tu nie zestarzeję.

Co Ty na to? Chętnie poznam Twoje zdanie.

Przeczytaj Również

12 komentarzy

  • Reply
    Piotr Goliński
    24 marca 2016 at 10:57

    Brawo Karola 🙂 Świetnie napisane.

  • Reply
    Daria.k
    25 marca 2016 at 23:47

    Właśnie się zastanawiamy z chłopakiem nad wyjazdem i taki post był mi potrzebny! Myślimy o małej mieściny w Walii gdzie wynajęcie domu to koszt ok 550£ więc dosyć tanio jak na Brytyjskie normy 🙂

    • Reply
      KAROLINA
      26 marca 2016 at 01:39

      Rzeczywiście, jak za dom to bardzo mało, w moim rejonie nie do znalezienia. Okolice Walii są mi niestety zupełnie obce. Jest się nad czym zastanawiać, a decyzję wcale nie jest tak łatwo podjąć. Życzę owocnych przemyśleń 🙂

  • Reply
    Natalia
    26 marca 2016 at 16:29

    Jak dla mnie dużym minusem Wielkiej Brytanii jest jej klimat 😉

    • Reply
      KAROLINA
      28 marca 2016 at 20:37

      Powiem tak, dzięki klimatowi mają wspaniałą, bujną, soczyście zieloną roślinność i chyba tyle 🙂 Gdyby była inna tu pogoda, pewnie rozważałabym zostanie tu na zawsze, a tak, już mi się pali w inne strony 🙂

  • Reply
    Résumé .#15 – przegląd marca – Alabasterfox
    2 kwietnia 2016 at 20:46

    […] jak otaczanie się ładnymi rzeczami wpływa na nastrój i jakość życia? • ⌈lifestyle⌋ Życie w Anglii od podszewki, czyli o kosztach i pracy, o których więcej przeczytacie na blogu runthewords.pl, prowadzonym […]

  • Reply
    messbyus
    2 kwietnia 2016 at 21:31

    Mieszkam w Cambridge i niestety tutaj wynajęcie pokoju graniczy z kosztami 450 – 600£ w zależności od tego czy z łazienka czy bez ;)… Szaleństwo. No ale cos za cos.

    Z jednym nie do końca sie zgodzę – TV license. Nam wysyłali ponaglenia do domu by zapłacić, skontaktowaliśmy sie z urzędem i poinformowaliśmy, ze nie posiadamy TV w związku z czym nie mamy zamiaru opłacać takiego podatku. Przyjęli do wiadomości i przeprosili. Z tego co wyczytałam musisz jedynie płacić ten podatek w przypadku oglądania telewizji na żywo, meczów etc.

    Mam nadzieję, ze sie nie obudzą za kilka lat i upomną o podatek 😀

    Idealny post przygotowujący przed przyjazdem do Anglii 🙂

    Pozdrawiam!

    • Reply
      KAROLINA
      3 kwietnia 2016 at 00:21

      Dziękuję 🙂
      Postaram się przyjrzeć raz jeszcze tematowi tv license i bardzo dziękuję za informacje.
      W naszym przypadku niewiele to niestety zmienia, bo telewizor stoi jak wół 🙂 i nawet coś właśnie do mnie cichaczem szepcze 🙂
      Pozdrawiam serdecznie

      • Reply
        messbyus
        5 kwietnia 2016 at 22:51

        ..coś czuję, że jakbyśmy mieli TV to wyglądałoby tak samo 😀 Leciałby sobie w tle tylko dlatego, że jest. Dlatego nawet nie zabieram się za kupno 😉

        Pozdrawiam! 🙂

        • Reply
          KAROLINA
          5 kwietnia 2016 at 23:09

          Super podejście 🙂 jak jesteśmy razem, są dni, że go nawet nie włączamy, ale jak zostaje czasem sama, sama świadomość, że ktoś do mnie trochę pogada, nie pozwala mi zwariować 🙂

  • Reply
    Weekendowa wizyta w St Albans i odwiedziny w Brighton. |
    24 maja 2016 at 23:29

    […] jest to, że im bliżej mojego wyjazdu z Anglii, tym bardziej mi się tu podoba. Chyba Wielka Brytania, takimi miejscami jak Worthing, St Albans, […]

  • Dodaj komentarz