Kobieta

Codzienny makijaż w 5 krokach w 5 minut

Mój codzienny makijaż w 5 minut 🙂

Na co dzień DaVincim pędzlującym twarz jak płótno raczej nie jestem. Przywiązuje wagę do makijażu, jednak godzinne ślęczenie przed lustrem, pacykowanie się, konturowanie, to nie moja bajka. W codziennym looku przede wszystkim liczy się dla mnie naturalność, delikatne podkreślenie atutów, przyćmienie defektów i nadanie twarzy promienności i odrobiny blasku, byleby się nie świeciła jak psu… resztę same sobie dopowiecie 🙂 .

mak 13

Mój codzienny makijaż ogranicza się do pięciu prostych i szybkich kroków:

  1. Podkład – ideał wciąż niedościgniony. Na chwilę obecną zaliczam powrót do przeszłości pod postacią Bare Minerals Original. Delikatnie kryje, rozświetla i co najważniejsze ładnie komponuje się z moją wciąż pragnącą nawilżenia, lekko suchą skórą. Nie daje efektu maski, a już na pewno, jak ktoś przede mną podskoczy, to tynk mi nie spadnie z twarzy.
  2. Róż – bez niego ani rusz. Nadaje mojej twarzy nieco koloru i delikatnie podkreśla moje rysy. W tym przypadku trafiłam na ideał w postaci MaxFactorX Creme Puff.
  3. Rozświetlacz – w okolicach łuku brwiowego i oczu, nadaje świeżości i delikatnej lekkości mojej cerze. Jestem na etapie testowania BarryM Illuminating Strobe Cream, a dotychczasowa ocena wypada pozytywnie.
  4. Tusz do rzęs – od lat ten sam, czasem obserwując jakie pojawiają się nowości, czuję się jakbym podbierała tusz własnej babci, ale jakoś nie potrafię go zdradzić. Loreal Voluminous, zawsze szary, ostatnio pokusiłam się na czarny, tylko dlatego, że na opakowaniu przeczytałam x5, a nie x4. To niestety nie był dobry wybór. Oba spisują się świetnie w aplikacji, nie dają efektu sztucznych rzęs, nie sklejają ich, są delikatne i subtelne. Niestety gdzie trwałość szarego jest bardzo wysoka, tak czarny przy nim wypada blado, więc na pewno w mojej kosmetyczce już więcej nie zagości.
  5. Końcowego efektu dodaje szminka, w delikatnym prawie niewidocznym odcieniu, wysoko nawilżająca i subtelna Sheer Moisture Cashmire Blush.

 

W zależności od zachcianek mojej skóry czasem pokuszę się o muśnięcie transparentnym pudrem dla utrwalenia efektu, ale nie jest to konieczny myk, w moim wypadku.

Jak każdy malarz dużą wagę przywiązuje do pędzli i tu stawiam na Real Techniques, które sprawuje się świetnie do makijażu twarzy, tylko do nakładania cieni sięgam po Madame Lambre.

mak 1

Na wieczorne wyjścia oczywiście lubię poszaleć i pobawić się niczym Picasso. W mojej kosmetyczce znajdą się i cienie, elinery, bronzery, rzucające się w oczy szminki. Mimo iż wieczorne światło daje nam poszaleć trochę ze sztalugą, nadal staram się wyglądać jak ja i nie zmniejszać mojego nosa optycznie przez kolejne 15 minut, moja żuchwa pozostaje na miejscu i niestety zmarszczki mimiczne też. I choć często z nutką zazdrości obserwuje niektóre nieskazitelne porcelanowe twarze, z makijażem niczym z Photoshopa, to nie dla mnie ta cała dzisiejsza maskarada, choć niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki.

 

A jakie są Twoje makijażowe triki? Masz swoje ulubione kosmetyki, podziel się nimi tutaj z nami.

Może któraś z Was poleci mi nowy podkład, który w końcu podbije moje serce, podsunie kolejny rozświetlacz do przetestowania albo tusz do rzęs? Czekam z niecierpliwością.

Przeczytaj Również

Brak Komentarzy

Dodaj komentarz