Po godzinach

Motocykle. Hobby, pasja, czy sposób na życie?

Kiedyś były nieodłączną częścią mojego życia, moją codziennością, do dziś pozostały wielką pasją. Nadal, słysząc ich cudowne brzmienie, głowa sama obraca mi się w koło osi, serce mocniej bije, a oczy wytrzeszczają się jak u lemura. Blachara, plastikara? Mów co chcesz, ale motocykle, to miłość, której się nigdy nie wyrzeknę.

motocykle

Przez parę pięknych lat były obecne w moim życiu codzienne, hobby, pasja, a może sposób na życie?
W moim przypadku stawiam na pasję, pasję do motocykli, do wolności jaką dają i nie ukrywajmy adrenaliny.
Kocham szybką jazdę, ale to nie ścigacze podbiły moje serce. Uwielbiam off-road, ale nie cross jest moim wybrankiem a poczciwy chopper to na pewno nie moja bajka.
Zdecydowanie stawiam na golasy. Naked-bike i streetfighter to mój faworyt. Zły z wyglądu, mały, zwinny jak Ninja, gotowy w każdej chwili przemienić się w Transformersa, wprost z kinowej sali. To drogowy szatan Buell, klasyczny Monster, czy król szos B-king, to właśnie moi wybrankowie serca, dołączę do tego jeszcze supermoto Ktma i wielka czwórka gotowa.

motocykle

To jak z tymi motocyklami jest naprawdę?

Jest różnie. Dla jednych to tylko środek transportu. Tańszy w eksploatacji  od samochodu, szybszy i co ważniejsze zwinniejszy i sprawniej radzący sobie w miejskiej dżungli i w pokonywaniu korków. Jednak wśród ludzi, których znam, niewielu traktuje go tylko tak przedmiotowo. Większość zakochuje się w nich i przemienia to zauroczenie w hobby i wielką miłość.

Wielu z nich by mi teraz pstryczka w nos dało, nazywając motocykle tylko hobby, ale pewnie i tacy się znajdą dla których to tylko sposób na rozrywkę i niedzielny wypad za miasta. Sposób na spędzenie wolnego czasu i ucieczkę od codzienności.

Motocykle sposobem na życie? Tak oczywiście i do tego wora wrzuciłabym większość ludzi, których znam i którzy bez dwóch kółek nie potrafią się obyć. Prędzej sprzedadzą samochód i zimą będą jeździć poobwijani w gazety, by było im cieplej niż pozbędą się swojej miłości. Czasem ciężko jest to zrozumieć, ale bycie motocyklistą, to sposób wyrażania siebie. To pomysł na życie. Jak się już złapie tego bakcyla, to trudno się go pozbyć. Tak łatwo jest je pokochać, niczym słodkiego małego szczeniaczka. Prawdziwi motocykliści z pasją, to ci, którzy nie wyobrażają sobie sezonu bez zajechania kompletu opon, to ci, którzy pierwszych oznak wiosny dopatrują się już w lutym i już cwałują wśród topniejącego śniegu. To ci, którzy dopieszczają swoje maszyny bardziej niż swoje kobiety, a swojego rumaka zimą w salonie koło choinki trzymają.

motocykle

Nie zapomnijmy, są i kobiety, które za ster siadają i z równą pasją wśród mężczyzn śmigają. Jest ich jednak o całe niebo mniej. Często z większą rozwagą, spokojem i  znacznie ostrożniej, choć znajdą się i takie, co mężczyzn swoją wprawą i jazdą  w osłupienie wprawiają i zadziwiają.

Bycie motocyklistą to nie tylko wsadzenie tyłka na sprzęt i odkręcenie manetki.  To nie tylko setki przejechanych kilometrów, pokonanych zakrętów czy wzniesień. Bycie motocyklistą to również sposób na życie, życie pełne ludzi dzielących z Tobą Twoją pasję, to wspólne imprezy, spotkania, to wielkie przyjaźnie. To również często pomysł na biznes, na utrzymanie i zarabianie, to czasem całe życie.

motocykle

Życie wszystko weryfikuje i mi dało długą pauzę od dwóch kółek, choć mimo tego czasowego uśpienia wiem, że to prawdziwa miłość. Kto wie, może już w przyszłym sezonie stanie dorodny rumak na naszym podjeździe? Tylko najpierw dom niech się wybuduje i podjazd powstanie. Zmieniły się trochę moje priorytety, no i znalazła się nowa pasja – podróże, która pochłania jak na razie wszystkie wolne środki.

Kochani, pora rozpocząć nowy sezon, a z jego nadejściem życzę Wam wszystkim tyle powrotów, co wyjazdów i lewa w górę!!!

Czym motocykle są dla Ciebie? Podzielasz tę pasję?

Przeczytaj Również

Brak Komentarzy

Dodaj komentarz