Kobieta

Życie zaczyna się po 30tce!!! Jak nie zwariować zdmuchując kolejne świeczki

Życie zaczyna się po 30tce ???
Czy to znaczy, że już mogę przestać martwić się i liczyć pojawiające się z każdym mijającym rokiem, niczym nocna zmora, zmarszczki wokół moich oczu?
Niestety, kolagen wypłukuje się z mojego ciała jak odcedzana woda z ziemniaków. Jedyny ratunek chyba w przystojnym chirurgu z TVNu, bo magiczne kremy cudów niestety nie działają 🙂 Ale są i tacy, którzy twierdzą, że kurze łapki dodają uroku i chwała im za to. No i ponoć kobiety, jak wino, z roku na rok są piękniejsze. Właśnie tego się trzymajmy drogie panie.

Życie zaczyna się po 30tce

Pamiętasz, jak miałaś 18 lat, jak myślałaś o ludziach po 30tce? Pewnie tak jak ja, że są po prostu, nie ukrywajmy tego – starzy. Miałam wyobrażenie, że w tym wieku, to już tylko dom, pieluchy, że wszystko, co najlepsze już za nami. Życie na tym etapie kojarzyło mi się już tylko z nudą i codzienną rutyną. Zero zabawy i radości, za to tylko powaga i monotonia.

Przecież w tym wieku tak wielu rzeczy już nie wypada. Nie wypada iść na dyskotekę i bawić się do rana. Pamiętam, jak mierzyłyśmy wzrokiem, wówczas dla nas, ”podstarzałe kobiety” wyginające się na parkiecie. A dziś, same to robimy i ba, jesteśmy lepsze od niejednej nastki. Nie wypada nosić mini – takiej ledwo zakrywającej pośladki bym nie założyła, ale krótką spódniczkę do pół uda na wakacyjne upały, czemu nie. Nie wypada nam głośno krzyczeć, śmiać się, coraz bardziej zwracamy uwagę na to, co powiedzą inni.

Zaraz stuknie mi 32. O Matko Boska!!! Sama liczba jakoś mnie przeraża, bo ja wcale staro się nie czuję, a z tego, co kiedyś myślałam, już dawno powinnam.
Czas tak szybko leci, że nawet się nie spostrzegłam, kiedy przeleciał mi przez palce. 32 lata, no cóż. To już teraz tylko nuda, rutyna i czekanie na śmierć? Ja wcale tego nie czuję i w ogóle mi się do tego nie garnie. Wciąż czuję się młoda, wciąż jestem łakoma życia, zdobywania, czerpania z niego radości. Wciąż mam szalone plany i niecodzienne pomysły. Teraz znacznie bardziej niż wcześniej chce mi się żyć, świadomie, dojrzale, ale nadal spontanicznie i zwariowanie.

Życie zaczyna się po 30tce

To prawda, lata lecą, a my się zmieniamy, doroślejemy, zmieniamy poglądy, inaczej postępujemy. Tak, jak Carrie Bradshow, grana przez Sarah Jessicę Parker w „Seksie w wielkim mieście” słusznie stwierdziła „po 30tce wyciągasz wnioski”. Same często pukamy się po czole, wspominając młodzieńcze ekscesy. Teraz byśmy już tego nie zrobiły, poszłybyśmy inną drogą. Ale dzięki tym życiowym zawiłościom, dziś jesteśmy tym, kim jesteśmy, a nauka płynąca z naszych wcześniejszych wzlotów i upadków na pewno nie poszła w las. Ukształtowała nasz charakter, postawiła na tory, którymi właśnie podąża nasz pośpieszny pociąg życia, niczym rozpędzone pendolino. Gdzie się tak śpieszymy, nie wiem. Zmieńmy nasz tor na Slow life.

Dojrzałam, zmieniłam się, ale wciąż pozostałam sobą. I to chyba najważniejsze. Choć sama coraz częściej łapię się na tym, że pomyślę, że czegoś mi nie wypada ze względu na wiek, pozostaję tą osobą, którą serce mi dyktuje, nie wpływ i opinia otoczenia.

Widzę, że moja garderoba się zmienia, że już wyrosłam z kolorowych falbaniastych sukienek, ale z podartych jeansów na razie na pewno nie zrezygnuję. Zawsze nosiłam długie włosy, po ostatniej wizycie u fryzjera, wyszłam z długością do ramion – reakcja mojej młodszej siostry – bezcenna. „Ładne, odpowiednie do Twojego wieku”, skwitowała i jak jej tu nie kochać? Ty tu przeżywasz lekki kryzys wieku, a ona Cię tak podbudowuje.

 

Czy po 30tce naprawdę tak wielu rzeczy już nie wypada?

Myślę, że czasy na szczęście się trochę zmieniają i poglądy również. Społeczeństwo coraz wcześniej dojrzewa, ale coraz dłużej cieszy się młodością i niezależnością. W czasach młodości mojej babci zostałabym już dawno okrzyknięta starą panną, a to, że nie mam jeszcze dzieci, to byłby temat do plotek przy niedzielnej herbatce po mszy.

Pamiętacie to, „ja jak będę w jej wieku, to już dawno będę miała…” i tu zazwyczaj zaczynała się litania, męża, dwójkę dzieci, psa, kota, czy żółtego kanarka, dom, świetną pracę i tak dalej, i tak dalej. A tymczasem ockniesz się, gdy zdmuchniesz trzydzieści świeczek z urodzinowego tortu i dojdziesz do wniosku, że nic z Twojej listy nie zostało odhaczone. Nie martw się, to nie koniec świata, jeszcze nie umierasz. 30 świeczek to nie gwóźdź do trumny, a Ty masz jeszcze mnóstwo czasu na realizacje swoich planów i marzeń. Wszystko jeszcze przed Tobą, więc do dzieła. Jesteś młoda.

Uwielbiam takie podbudowujące mnie samą wpisy. Moje życie dopiero teraz nabiera rozpędu, powoli realizuje swoje cele, spełniam marzenia. To jest mój czas. Dopiero teraz wiem, czego tak naprawdę potrzebuję i czego chcę.

Życie zaczyna się po 30tce

Mam 32 lata nadal tańczę boso na ulicy w strugach letniego deszczu, uwielbiam watę cukrową i bańki mydlane, robię orzełki na śniegu, lepię bałwana, śpiewam na głos, biegając w słuchawkach po parku, nie odpuszczę żadnej zjeżdżalni czy huśtawce. Powiesz, że dziecinne, może masz rację. Ale daje mi to radość i pozwala być sobą. Nie będę przekreślała tego, kim jestem tylko ze względu na wiek i na to, co ludzie powiedzą. Taką siebie lubię, nieograniczoną tym, co myślą inni. Coraz częściej jednak zostawiam ją na specjalne okazje. Zauważam, że chcąc nie chcąc coraz bardziej swoim zachowaniem dopasowuje się do wieku, jestem spokojniejsza, bardziej stonowana. Doroślejsza? Można chyba tak stwierdzić, jednak za tą poważną powłoką zawsze czai się mały skrzat gotowy, by coś spsocić.

 

Jak bym dziś, znów miała okazję mieć te 18 lat, powiedziałabym sobie, że 30 lat to najwspanialszy wiek. Jesteś niezależna, jesteś panią swojego życia, no i wciąż mimo ówczesnego myślenia jesteś młoda. Młoda na tyle, by smakować życia, młoda na tyle, by się nim cieszyć. I choć czasem tęsknię za tymi nieświadomymi młodzieńczymi latami, to wolę siebie bardziej teraz, bogatszą o pewne doświadczenia, świadomą i nadal posiadająca w zanadrzu coś z młodszej mnie.

Nie wiem, jak to jest mieć 40, 50 czy 60 lat, każda z tych dekad ma pewnie swoje uroki, ale z całą świadomością mogę stwierdzić, że 30ka to nie koniec świata. To cudowny czas. Więc cieszmy się swoim wiekiem, z rozrzewnieniem wspominajmy przeszłość i z niecierpliwością oczekujmy, co nam przyniesie przyszłość.

 

A starość? Starość, to dopiero po 40tce 🙂

 

Kolejna świeczka na urodzinowym torcie, jakie u Ciebie wywiera reakcje i życiowe zmiany?

 

 

Przeczytaj Również

3 komentarze

  • Reply
    Nadia
    21 kwietnia 2016 at 17:45

    Dobrze ktoś kiedyś stwierdził, że kobiety po trzydziestce są najfajniejsze Ja tą magiczną granicę przekroczyła rok temu i stwierdzam, że nigdy nie czułam się że sobą tak dobrze. Świadoma swojej kobiecości, z pewnym bagażem doświadczeń i dystansem do wielu spraw. Niby dorosła, ale wciąż mam w sobie szalone dziecko i dobrze mi z tym

    • Reply
      KAROLINA
      22 kwietnia 2016 at 15:50

      I to najważniejsze, czuć się dobrze z samą sobą. A 30ka to magiczny wiek, więc cieszmy się nim jak tylko możemy i wykorzystujmy na maxa, bo kto wie, co przyniesie kolejna dekada 🙂

  • Reply
    Jak przygotować skórę na lato? Krok 3 Krem do twarzy |
    17 maja 2016 at 16:45

    […] wielu innych), wychodzi im lepiej na pewno, niż niestosowanie niczego, zwłaszcza po przekroczeniu magicznego pułapu wiekowego, jakim jest 30ka. Ale czy to czarodziejskie eliksiry, które  pozwolą nam cieszyć się młodzieńczym wyglądem […]

  • Dodaj komentarz